Trisha Paytas jest mi znana od dawna. Ale to nie od muzycznej strony ta znajomość sie rozpoczęła, lecz od jej vlogowego życia youtubowego. Przez kilka lat Trisha zyskiwała nowych fanów stosując różne triki zaczynając od trollingu, a kończąc na 'hejtowaniu' różnych osób. Ale to był jej sposób na wybicie się. Po latach przeprasza za wszystko co zrobiła, ale to jej wyszło na dobre. Stała się sławna. Mając wystarczającą sumę pieniędzy zaczęła tworzyć muzykę z lepszym lub gorszym rezultatem. Jednak wszystko się zmieniło podczas wydania jej ostatniej EP-ki zatytułowanej Showtime, który mając najgorszą okładkę z całej jej dyskografii jednocześnie zawiera najlepsze kompozycje w karierze artystki. Ale czy tak dobre by sprostać moim oczekiwaniom?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POP. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 listopada 2016
piątek, 6 września 2013
#6 Natalia Kills - Trouble
Po w miarę udanym debiucie w roku 2011 z albumem
Perfectionist, na którym możemy znaleźć taki hit jak Mirrors, Natalia Kills
postanowiła nagrać bardziej mroczną i osobistą płytę pokazując fanom swoją
historię zanim stała się tym kim jest teraz. Album nagrywany był od kwietnia
2012 roku do lutego roku następnego z udziałem takich producentów jak Jeff
Bhasker (‘Girl on Fire’ Alicii Keys, fun. ‘Some Nights’) czy Emile Haynie (‘Born to Die’ Lana Del Rey, Bruno Mars ‘Locked
out of Heaven’). Nazwiska producentów i przykłady wyprodukowanych
utworów pokazują już na samym początku, że płyta ta nie będzie czymś typowo
popowym, lecz będzie czymś innym ale równie przebojowym. Wielkim plusem płyty ‘Trouble’
jest to, że wszystkie teksty zostały głównie napisane przez Natalię Kills co
dodaje wielką autentyczność temu wydawnictwu.
Płyta rozpoczyna się piosenką Television, która na samym początku zawiera także wprowadzenie do
płyty – do jej świata, który jest retrospekcją tego co przeszła w dzieciństwie.
Po wprowadzeniu słyszymy szybszy i natchniony latami ‘90 bit, który z jednej
strony zachęca do potańczenia wraz z nią, ale z drugiej strony aż chce się
wsłuchać w tekst by zrozumieć dokładnie jego przesłanie. Styl śpiewu w tym
utworze przypomina mi ten, którym posługuje się Gwen Stefani z zespołu No
Doubt. Przerażający krzyk jest idealnym zakończeniem tego utworu, by zaraz
zaczął się singiel Problem promujący
to wydawnictwo, który pokazuje mroczną i ciemną stronę Natalii, która twierdzi,
że jest tylko problemem. Doszukać się można w niej jej początków życia w
Hollywood, kiedy to było jej cieżko bo nie miała pieniędzy i spała w obskurnym
motelu. Co więcej, można tutaj odnaleźć bardzo wyraźny podtekst seksualny do ‘chłopaka
występującego w tej piosence’.
Trzecim utworem z płyty jest Stop Me, który charakteryzuje się mrocznym
i bardzo ciężkim bitem. Momentami śpiew Kills przypomina mi jej mniej znaną
koleżankę po fachu Neon Hitch. Jednakże osobisty tekst, który jest w pewnych
momentach bardzo kontrowersyjny i intrygujący bridge sprawiają, że trudno
zapomnieć o tej piosence. Chce się do niej wracać częściej. W Boy’s Don’t Cry na pierwszy plan wybija
się użycie tzw. Clap’u, który jest bardzo głośny ale na szczęście nie
irytujący. Wręcz przeciwnie, dodaje tej piosence ‘życia’. Gdy słucham tej
piosenki słyszę inspirację muzyką z filmu Dirty Dancing co jest dodatkowym
atutem tej piosenki, bo uwielbiam ten film. Ten utwór to chęć nieprzywiązywania
się z nikim emocjonalnie, aby, gdy przyjdzie do powiedzenia sobie Goodbye, nie poczuć
się zranionym. Carpe Diem – jak to pewien filozof kiedyś powiedział. Daddy’s Girl idealnie spełniłby swoją
rolę jako singiel i mam nadzieję, że taką rolę w promowaniu tego krążka
otrzyma. Piosenka posiada bardzo chwytliwy tekst, który idealnie sprawdziłby
się w komercyjnym świecie. Muzycznie przypomina mi to takie połączenie
lekkiego stylu country, lat 90 oraz nowoczesności czego nie możemy znaleźć w
kulturze dzisiejszej muzyki popularnej.
Następnym singlem promującym
wydawnictwo jest piosenka Saturday Night,
które doczekało się ciekawego teledysku pokazujący przemoc domową. Ojciec
wykorzystujący swoją przewagę fizyczną nad swoją żoną i dziecko [Natalia],
które to wszystko widzi i żyje z nimi pod jednym dachem. Piosenka
charakteryzuje się prostym, aczkolwiek mocnym bitem który podkreśla emocje,
które są przekazywane przez tę piosenkę. O piosence Devil’s Don’t Fly nie będę wiele pisał, ponieważ jest niesamowitym
utworem elektronicznym, który charakteryzuje się intrygującą muzyką wzmocnioną
i ożywioną przepiękną perkusją. Po prostu polecam! Out of Time jest drugim singlem promującym tę płytę, udostępnionym
na iTunes do pobrania za darmo. Piosenka jest w pewnym sensie powrotem do końcówki
lat 80. I znów nietrudno o połączenie tego z filmem Dirty Dancing – idealnie pasowałaby
do soundtracku tego filmu. Co więcej, ‘żywe’ instrumenty takie jak perkusja
dodają niesamowitej magii tej piosence, która jest jedną z nielicznych
wolniejszych na tej płycie. Wokalnie Natalia świetnie poradziła sobie przy tej
piosence i na pewno do niej będę wracał. Controversy
został wydany jako promocyjny singiel jeszcze w roku 2012. Śmiem twierdzić, iż
jest to jedna z najdziwniejszych piosenek na płycie, ale w tym pozytywnym
znaczeniu tego słowa. Przypomina mi trochę styl Lady Gagi z czasów The Fame, a
zwrotki które są w pewnym rodzaju wymienianką różnych rzeczy, przypominają mi
bridge z piosenki Vogue, Madonny. Tekst jest przepełniony wulgarnością,
jednocześnie będąc bardzo prostym, natomiast bit jest bardzo nowoczesny co
stwarza świetną atmosferę tej piosence.
Rabbit
Hole znów przypomina nam Gwen Stefani oraz w refrenie słychać Britney
Spears. To niecodziennie spotkać artystkę, która potrafi się wcielić w tak
wiele głosów. Tak jak i cała płyta, ta piosenka jest bardzo mroczna, ale nie
tylko. Jest dzika, szalona, przepełniona seksualnością. Prostym bitem lecz nadal w ciemnych barwach
piosenkarka przedstawia nam utwór Watching You. Miłość nie jest uczuciem,
którego idzie się tak łatwo wyzbyć z siebie. Czasami zamienia się w zło, kiedy
to nie jesteśmy w stanie pozwolić drugiej osobie odejść i tą osobę
prześladujemy. Piosenka przyjemna – do której chce się wracać. Marlboro Lights to ballada, która jest
najwolniejszą piosenką na płycie. Pianino, głos Natalii (w niektórych momentach
przypominający Miley Cyrus) i prosta ale przyciągająca melodia tworzą coś
wspaniałego. Idealna piosenka na singiel. Kończymy słuchanie płyty piosenką Trouble w której trochę słyszę Coldplay
– choć im dłużej ją słucham, tym mniej tego słyszę. Mocna gitara stwarza
mroczną atmosferę, lecz podkład jest taki jakby radosny, momentami
psychodeliczny. Ból ukryty za uśmiechem – tak możemy to podsumować. Muszę
powiedzieć, że jest to idealna piosenka na zakończenie płyty.
Zdecydowanie jest to jedna z lepszych płyt, które wyszły w
tym roku. Prawdziwość tekstów, zupelnie odbiegająca od komercyjności muzyka i
głos Natalii Kills tworzą coś do czego chce się wracać częściej niż tylko ten
jeden raz po premierze płyty. Według mnie jest to płyta bardziej przemyślana
niż jej poprzednik, ale związane jest z tym też to, że to są wspomnienia
Natalii, które do łatwych nie należą. Ona to czuje i przekazuje w nich swoje
emocje, a tego jeszcze w tym roku aż tak bardzo nie czułem w żadnej z wydanych
płyt. Z całego serca polecam wszystkim ten album bo naprawdę warto!
Moja Ocena: 10/10
czwartek, 5 września 2013
#5 Christina Aguilera - Lotus
Christina Aguilera już w roku 2010 powiedziała, że pracuje nad
następcą BIONICA. Media od tego czasu wiele spekulowały na temat tego albumu,
lecz żadna z ich informacji nie była prawdziwa. Pod koniec 2011 roku Aguilera
powiedziała w jednym z wywiadów, że będzie to album bardzo personalny o
wszystkim tym co przeżyła od czasu wydania poprzedniego albumu. 12 września
2012 roku poprzez portal społecznościowy Twitter wokalistka oznajmiła, że album
będzie nazywał się LOTUS. Płyta została wydana 13 listopada, jednakże wszyscy
znali utwory wcześniej gdyż przeciekła do internetu tydzień wcześniej.
Płyta rozpoczyna się od wprowadzenia nas w świat, który
powstał podczas tworzenia płyt. Lotus
Intro pokazuje nam, że jest to dopiero początek, a Lotus będzie nadal
rosnął. Po tytule moglibyśmy się spodziewać czegoś co przypominałoby
wprowadzenia do utworów, które mogliśmy znaleźć na poprzedniej płycie
Christiny, jednakże nic bardziej mylnego. Jest to pełnowartościowa piosenka o
prostym, lecz mocnym bicie. Army of Me
przypomina mi w przesłaniu jeden z największych hitów Aguilery – Fighter.
Mocny, agresywny i znakomicie zaśpiewany utwór wypełniony jest po brzegi siłą. Teraz
ma więcej ‘twarzy’ – jest mądrzejsza i silniejsza co daje jej przewagę. Utwór
zdecydowanie na wielki plus. Red Hot
Kinda Love jest jedną z kilku piosenek na tej płycie, które niosą ze sobą
temat miłości. Elektroniczna, lekka i typowo wakacyjna – takie przymiotniki
przychodzą mi do głowy gdy słucham tego utworu. Jedynym jego minusem jest kilka
razy pojawiający się w tle głos faceta, który śpiewa ‘no no no’, które według
mnie w ogóle nie pasuje do piosenki – zbędny dodatek. Make the World Move został nagrany przy współpracy z kolegą z planu
The Voice, Cee Lo Greenem. Pojawia się tam raczej jako chórek, ponieważ całość
śpiewana jest przez Christinę. Na początku piosenka ta mnie irytowała, nie należy
do tych prostych i łatwych do polubienia, potrzeba czasu aby się do niej
przekonać. Teraz nie wyobrażam sobie albumu bez tej piosenki. Czas na pierwszy
singiel z płyty, który z przyczyn niewiadomych nie przyjął się na rynku
komercyjnym. Your Body jest typową
piosenką elektroniczną jakich teraz wiele w kulturze popularnej, więc może to
była słabość tego utworu – nie było dla niego miejsca. Jeszcze przed wydaniem
tego singla, krążyła w internecie nieocenzurowana wersja w której zamiast
czasownika LOVE występował czasownik FUCK. Wokal Aguilery to wielka zaleta tego
utworu bez którego nie miałby w sobie tej siły, która z niego emanuje. Let There Be Love doczekało się
teledysku specjalnie nagranego dla fanów. Czysto elektroniczna piosenka do
której aż same nogi rwą się do tańca. Podoba mi się to jaki przekaz chciała
osiągnąc pisząc tę piosenkę – chciała równości, bo każdy zasługuje na to by
kochać i móc być kochanym! Sing For Me
jest wyznaniem w którym dowiadujemy się od wokalitski, że śpiewa ona po to aby
zabić ból, śpiewa nie po to by świat mógł ją oceniać, śpiewa dla siebie bo to
czuje. Przepiękna elektroniczna ballada, która spodoba się niejednemu. Następna
piosenka została napisana we współpracy z jedną najbardziej rozchwytywanych
tekściarek w tej chwili Sią Furler. Blank
Page jest przepiękną balladą w której głos Christiny i dźwięk pianina łączą
się tworząc coś niezwykłego, coś czego brakuje dzisiaj na rynku muzycznym –
prawdziwości. Dziś w świecie poprawianych komputerowo poprawianych głosów
trudno domyśleć się jaki ten głos jest naprawdę. W tym przypadku Christina
pokazuje nam z każdym swoim występem, że jej głos jest taki na żywo. Nawet gdy jest przeziębiona potrafi bardzo dobrze sobie poradzić:
Znów czeka
nas mocna piosenka w której Christina chce pokoju w miłości. Bardzo podoba mi
się użycie bebnów w Cease Fire,
które dodają jej jeszcze większej mocy. Around
the World jest kolejną piosenką przez którą Aguilera chce rozprzestrzenić
miłość na całym świecie. Jest takim przystankiem na płycie pomiędzy piosenkami
nieco balladowymi – jest swego rodzaju ‘rozrusznikiem płyty’, co mi się bardzo
podoba. Circles to kolejna nietypowa
piosenka na płycie w której można się od razu zakochać albo od razu ją
znienawidzić. Zaśpiewana w ‘bitchowym’ i próżnym stylu, który jest nawiązaniem
do poprzedniej płyty BIONIC. Best of Me
jest to ostatnia mocniejsza ballada na płycie w wersji standardowej i
wspomagana jest gitarą akustyczną oraz skrzypcami. Piosenka napisana dla
hejterów, którzy myślą, że ona jest ze stali i nic ją to nie boli. Boli, lecz
ona i tak powstanie, a oni nigdy nie zobaczą jej w najlepszej odsłonie, bo oni
i tak nadal będą zamknięci w swoim świecie niedostrzegając dobra, które jest w
ludziach. Taka jest moja teoria na temat tej piosenki. Just a Fool jest kolejną piosenką nagraną we współpracy z
kolegą-jurorem z The Voice, a mianowicie z Blakiem Sheltonem, który śpiewa
Country. Co powstaje z połączenia dwóch różnych gatunków muzyki? Coś o czym nie
da się zapomnieć, bo piosenka jest mega chwytliwa i dlatego została wybrana na
drugi i niestety ostatni singiel z płyty niedoczekując się nawet teledysku. A
szkoda, bo piosenka miała bardzo wielki potencjał, który został
zaprzepaszczony. Przechodzimy teraz w wersję deluxe, która zaczyna się od
ballady Light Up the Sky, która
muzycznie podobna jest do Cease Fire. Mocne, ale intrygujące wyznanie miłości. Empty
Words jest drugą z 3 nowych piosenek na wersji deluxe. Znów waleczna Christina,
lecz teraz w bardziej łagodnym wydaniu. Ludzie mogą mówić o niej co chcą, lecz
dla niej są to tylko puste słowa. Może kiedyś dla niej było to trudne do
zrozumienia, lecz tym razem tak jest i nie przejmuje się niczmy bo kocha
siebie, a to jest najważniejsza ale i zarazem najtrudniejsza część tego. Lekka
piosenka z mocnym i dobitnym przesłaniem – najprzyjemniejsza pozycja na tej
wersji. Przechodzimy znów w świat bycia wulgarną osobą tak jak to się działo na
BIONIC z piosenką Shut Up. B-I-T-C-H
– tak mogę skomentować tę piosenką. Ale przez tą piosenkę przechodzi uczucie
nie przejmowania się niczym, po prostu bycie sobą. Piosenka, która została
napisana dla zabawy muzyką, muzycznie podobna do Red Hot Kinda Love. Ostatnim
zamykającym wersję deluxe utworem jest remiks Your Body stworzony przez Martina
Garrixa. Nie przepadam za remiksami, ale muszę stwierdzić, że ten jest niczego
sobie i porywa do tańca. Na pewno wykorzystam go kiedyś na jakiejś domówce, ale
imprezie którą będę organizował.
Podsumowując muszę stwierdzić, że płyta jest nagrana na
bardzo wysokim poziomie i ma wielki potencjał, który niestety został
zaprzepaszczony wraz z końcem promocji tego krążka. Być może wydanie innego
singla promującego to wydawnictwo zmieniło by jego historię w świecie komercyjnym
na bardziej pozytywną. Głos Christiny jak zwykle został ukazany na najwyższym
poziomie. Niektórzy mogą stwierdzić, że album został ‘wykrzyczany’, ale według
mnie nie – jej głos ma taką siłę przez którą przekazuje emocje. Gęsia skórka
gwarantowana w wielu momentach na płycie. Recenzja ta przechodzi do historii
mojego bloga jako pierwsza płyta oceniona przeze mnie na najwyższą z możliwych
ocen.
Moja Ocena: 10/10
wtorek, 27 sierpnia 2013
#4 Miley Cyrus - Can't Be Tamed
Niegdyś Hannah Montana, teraz już kobieta, która za kilka miesięcy skończy 21 lat, które w jej kraju jest magiczną liczbą, bowiem oznacza bycie pełnoletnim. She can’t stop, she will do whatever she wants to – taka jest Miley dzisiaj, ale w roku 2010 mogliśmy powoli zacząć oglądać tę przemianę na płycie Can’t Be Tamed. Nie każdy pamięta teledyski do singli w których Miley stała się bardziej odważniejszą, śmiałą i pokazującą swoje kobiece wdzięki, lecz poniekąd nieco agresywną dziewczyną. Przy produkcji albumu pomagał w głównej mierze zespół Rock Mafia oraz John Shanks. Najważniejszym atutem tej płyty jest zaangażowanie Miley w ten projekt. Była główną twórczynią tekstów jedenastu z dwunastu utworów na płycie. Po takim wprowadzeniu nie zostaje mi nic innego jak zaprosić was do przeczytania mojej recenzji na temat tego wydawnictwa.
Muzyczną
podróż z nieoswojoną Miley zaczynamy od spaceru, który został nazwany
wolnościowym. Liberty Wall wprowadza nas w nowy świat Miley, w którym mamy robić
to do czego zostaliśmy stworzeni jednocześnie nie zważając na hejterów.
Piosenki z bardzo walecznym tekstem, ciekawie zaśpiewana i bardzo intrygująca.
Who Owns My Heart jest drugą piosenką na płycie. Elektroniczna i mroczna –
takie przymiotniki przychodzą do głowy podczas słuchania tego utworu. Miley
zastanawia się kto jest właścicielem jej serca – miłość czy sztuka. Idealna
piosenka do klubu. Pozostając nadal w ciemnej stronie elektronicznego popu,
Miley twierdzi, że nie może zostać oswojona, ale również nie może być za to
oskarżana – ona po prostu taka jest. Can't Be Tamed to w pewnym sensie manifest tego, że
chce teraz robić wszystko po swojemu. Powoli staje się dorosłą kobietą, która
chce decydować o swoim jestestwie. Znakomicie wykonany cover Every Rose Has Its
Thorn, który w oryginale śpiewa zespół Poison, rozpoczyna nieco spokojniejszą i
jaśniejszą część albumu. Two More Lonely People jest piosenką czysto popową,
która sprawdziłaby się w okresie wakacyjnym. Widać, że Miley eksperymentując z
dźwiękiem szuka swojej ścieżki w muzyce po której chce dążyć. Balladowy utwór
przywracający choć odrobinę i na chwilę ‘starą’ Miley czyli Forgiveness and
Love nie należy do tych moich ulubionych. Nużący na dłuższy okres czasu,
zaskakujący pod koniec kiedy na chwile przechodzi w szybszy rytm, trochę
przekrzyczany. Zdecydowanie na plus muszę zaliczyć nastepny utwór z tracklisty
czyli Permanent December. Lekki elektroniczny bit który przenosi nas, wbrew
tytułowi, na słoneczną plażę. Tak przynajmniej ja czuję tą piosenkę. Minusami
jest to, że głos Miley został zdecyodwanie za bardzo zmieniony komputerowo oraz
to, że bardzo przypomina TIK TOK Ke$hy (podczas zwrotek). Stay jest jedną z
tych ballad na płycie, które mogę słuchać bez przerwy. I nie chodzi tutaj o piosenkę
Rihanny, bo nie o niej tutaj mowa. Słuchając tej piosenki ciarki na plecach
gwarantowane. Bit jest świeży, lekki, ale niosący emocje, które Miley idealnie
przekazuje podczas śpiewania jej. Scars bardzo przypomina nam nieco bardziej
Miley z płyty Breakaway kiedy jej atutem były rockowe piosenki. Teraz
postanowiła Rock połączyć z odrobiną elektroniki co wyszło jej bardzo dobrze.
Utwór jest znakomitym ‘dawaczem poweru’. Take Me Along jest nastepną piosenką,
do której chce się wracać. Połączenie soft-rocka z pianinem i gitarą klasyczną
z unikalnym głosem Miley sprawia, że bujam się w rytm tej piosenki. Dzięki
uniwersalnemu przesłaniu każdy może utożsamić się z tą piosenką. Nikt nie
chciałby być sterowany jak Robot, który potrzebuje specjalnego oprogramowania.
Miley znów chce poczuć się wolna by mogła zacząć czuć. Chce uwolnić się z tych
sznurów, które ją przetrzymują. Piosenką
kończącą krążek Can’t Be Tamed jest My Heart Beats For Love. Miłość jest
tą najważniejszą wartością dla której wokalistka żyje i czeka na spotkanie jej
na swojej drodze życia. Zdecydowanie ta piosenka jest zaletą tego utworu. Jest
bardzo przyjemna dla ucha i co najważniejsze nie jest przekrzyczana, jest w
miarę subtelna.
Podsumowując,
trzeci album Miley Cyrus jest wczesną fazą przeistaczania się z miłej
dziewczynki Disneya w dojrzałą kobietę, która wie czego chce. Nie che być już
więcej sterem – chce móc decydować sama o sobie, bo ma tylko jedno życie, które
zostało jej dane. Album zdecydowanie ma więcej plusów aniżeli minusów i jest
jak na razie najlepszym wydawnictwem w jej karierze. Nie mogę doczekać się co
przyniesie nam z następczynią zatytułowaną BANGERZ.
Moja Ocena: 7/10
niedziela, 18 sierpnia 2013
Nieznana Piosenka [1]: Mariah Carey – Looking In
Mariah
Carey nagrała przepiękną i ponad czasową balladę zamykającą album Daydream.
Lookin In, bo tak nazywa się wyżej wspomniana piosenka, została napisana i
wyprodukowana głównie przez Mariah we współpracy z Walterem Astansieffem, który
na swoim koncie ma największy hit który został napisany specjalnie do filmu –
mianowicie My Heart Will Go On.
Utwór, który trwa 3.35, na początku trzyma
słuchacza w napięciu. Mariah śpiewa do fanów, ‘haterów’, którzy myślą, że ona
żyje w przepięknym – złotym – świecie, mówi że to jednak nie wszystko, i nie
będzie im dane poznać tej ‘prawdziwej Mariah’. Twierdzi, że ‘żyje’ w niej inna
kobieta’, która się boi, płacze i marzy o różnych rzeczach których nie będzie
dane jej zrobić. Każe przestać ludziom myśleć, że ona wszystko bierze jako coś
oczywistego dla niej, jest świadoma tego co ma, nie podda się i nie pozwoli ‘haterom’
odebrać tego co jest dla niej najważniejsze. Myślę, że warto zapoznać się z tą
piosenką, ponieważ po pierwsze głos Mariah tworzy smutny obraz rzeczywistości
jaka ją otacza, wprowadza w nostalgię by zaraz stać się silnym, broniącym siebie,
a po drugie ta piosenka pasuje do każdego artysty, który znany jest na całym
świecie. Wielu ludzi uważa, że zna danego artystę bardzo dobrze, ale tak nie jest. Nie wiemy jak się zachowują na co dzień – w domowym zaciszu –
jakie mają priorytety. Wiadomo, możemy się domyślać po ich zachowaniu, ale nie
każde zachowanie definiuje jestestwo człowieka. Ale najbardziej dotyczy to
haterów, którzy potrafią tylko krytykować widząc pojedyncze zachowanie danego
człowieka, nie zauważając całości w której są też pozytywne zachowania. Pasuje
tutaj przysłowie: Don’t judge a book by its cover (Nie oceniaj książki po
okładce).
wtorek, 13 sierpnia 2013
I live for the APPLAUSE
Aby wypromować tę piosenkę zdecydowała się zrobić filmik, który promuje jej powrót. Jednakże nie należy on do tych zwykłych filmików które pozytywnie promują produkt, jest wręcz odwrotnie.
'Lady Gaga się skończyła', 'Nie kupuj Applause' - takie napisy możemy w nim znaleźć. Jest to ciekawy sposób na promocję, inny od tego do czego artyści nas przyzwyczaili. Na pewno jest to sposób bardzo kontrowersyjny i przyciągający uwagę.
Sam singiel utrzymany jest w iście dance'owym stylu, ale nie taki który możemy znaleźć na co dzień w toplistach radiowych. Utrzymany jest w stylu z czasów 'The Fame' połączony z latami 80' oraz nowoczesnością, co możemy usłyszeć w bridge'u przed każdym z refrenów. Wokalnie Lady Gaga spisała się na medal. Słychać jej prawdziwy głos, nie jest za bardzo podrasowany jak za czasów 'The Fame', co jest wielkim, ale to wielkim atutem tego utworu. Fazę na ten utwór od samego początku wydania mają ludzie na całym świecie. To właśnie przez TEN utwór portal Last.FM miał problemy z nadążeniem zliczania wszystkich utworów. Na chwilę obecną na moim osobistym profilu mam 58 odtworzeń (!). Według mnie, utwór ten stanie się hitem na całym świecie w bardzo krótkim czasie. Jest bardzo chwytliwy, porywający do tańca a co najważniejsze jest uzależniający, nie da się go przestać słuchać. Jestem pewny, że Little Monsters spiszą się na całego i wszędzie będą na ten utwór głosować!
A co wy myślicie o nowym utworze Mother Monster? Piszcie w komentarzach!
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Bonnie McKee – American Girl
Autorka takich hitów jak Ooh La La (Britney Spears), How We
Do (Party), C’Mon (Ke$ha), Hold It Against Me (Britney Spears) czy Teenage
Dream, Last Friday Night, California Gurls (Katy Perry) postanowiła spróbować
swoich sił na rynku muzycznym. American Girl, bo tak nazywa się jej debiutancki
singiel, jest piosenką typowo taneczną idealnie wpasowującą się w radiowe
wymogi. Jako plus tej piosenki mogę wskazać to, że nie poszła w stronę tego co
jest teraz bardzo popularne, czyli dubstepu. Postanowiła pokazać siebie w innym
świetle, w piosence czysto popowej bez żadnych niepotrzebnych dodatków, które
mogłyby zepsuć tę piosenkę. Jest to piosenka idealna na wakacje, letnie imprezy
ze znajomymi przy muzyce porywającej do tańca, bo słuchając tej piosenki nie
sposób usiedzieć w jednym miejscu. Piosenka utrzymana jest w stylu Teenage
Dream. Co ciekawe, artyści którym Bonnie McKee pomagała zdecydowali się jej
pomóc tworząc Lip Sync video, które możecie obejrzeć tutaj:
Teledysk
do tej piosenki został zainspirowany, jak to Bonnie stwierdziła, filmem Spring
Breakers, w którym wystepuje m.in. Selena Gomez oraz Vanessa Hudgens. Teledysk
utrzymany jest w iście wakacyjnym stylu. Ale myślę, że każdy powinien sam
obejrzeć ten teledysk i poznać Bonnie McKee, bo naprawdę warto. Teledysk
znajdziecie tutaj:
niedziela, 11 sierpnia 2013
#1 Rita Ora - ORA
‘Boże, ale ona jest podobna do
Rihanny’ – to była pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy kiedy po raz
pierwszy zobaczyłem teledysk do jej debiutanckiego singla How We Do (Party). Rita
Ora, 22 letnia brytyjska wokalistka pochodząca z Kosowa, talent do śpiewu
zdecydowanie posiada – wystarczy obejrzeć jej kilka występów na żywo by się o
tym przekonać. W roku 2009 próbowała swoich sił w lokalnych eliminacjach do
Eurowizji podczas których Wielka Brytania miała wybrać swojego reprezentanta. ‘Na
jej szczęście’ nie wygrała, dzięki czemu nie zamknęła się przed nią droga do
zawarcia kontraktu z samym Jay’em – Z pod koniec tego samego roku. 14 Grudnia
2011 roku Rita Ora wraz z Dj Freshem wydali singiel Hot Right Now, który
osiagnął 1 miejsce w UK. Tak dochodzimy do wydania jej debiutanckiego singla,
który swoją premierę miał 24 lutego 2012 roku. Płyta natomiast została wydana
27 sierpnia.
ORA, bo tak nazywa się jej debiutancka
płyta nagrywana była między 2009 a 2012 rokiem. Podczas sesji nagraniowych Rita
spotkała się m.in. z Sia Furler, Switch’em, Will.I.Am’em czy Stargate’m.
Wokalnie pokazała nam bardzo wysoki poziom jak na debiutancką płytę. Pokazała,
że potrafi w umiejętny sposób przechodzić z niższych dźwięków na wyższe. Przejdźmy
teraz do mojej oceny poszczególnych piosenek z albumu.
Ora
wita się z nami krótką piosenką Facemelt, która jest wprowadzeniem
do albumu i ostrzeżeniem byśmy byli ostrożni: ‘…I know what you came for, but
please please be careful, my little daredevils , we might as well jump…’. Mocny
i mroczny bit wprowadza nas w stan ciekawości – co będzie dalej. Lubię takie
wprowadzenia do albumów.
Roc’
the Life jest nastepną piosenką na płycie, która utrzymana jest w
podobnym mrocznym i mocnym bicie jak jego poprzednik. Chwytliwy refren ‘Roc the
li – li – li – li – li – li – li – li – li – li – life’ przez długi okres czasu
nie chce wyjść mi z głowy. Z jednej strony lekka, lecz na dłuższy okres czasu
nużąca. Została wydana jako singiel promocyjny wraz z teledyskiem w UK 23
czerwca 2012 roku.
Wchodzimy
teraz w świat niekończącej się imprezy ‘I wanna party and bullshit, and party
and bullshit...’. To dzieki tej piosence świat dowiedział się kim tak naprawdę
jest Rita Ora. How We Do (Party) puszczany był w radiach na całym świecie.
Piosenka jest bardzo lekka dla ucha, idealna na domówkę kiedy chcemy się
zrelaksować po ciężkim dniu z przyjaciółmi, jednocześnie nie chcąc dostać bólu
głowy od zbyt mocnej muzyki. Wydanie tej piosenki jako singiel promujący
debiutancki album było strzałem w dziesiątkę. To było coś czego rynek muzyczny w tamtym czasie
potrzebował.
R.I.P
jest to piosenka napisana specjalnie napisana dla Rity przez Drake’a znanego m.in.
z piosenki Take Care w duecie z Rihanną. Nagrana w duecie z Tinie Tempah powraca znów do mocniejszych bitów. Przypomina mi trochę ona
połączenie Rockstar 101 i Fire Bomb z Rated R, co jest wielkim atutem tej piosenki,
bo ta płyta Rihanny leży mi głęboko w sercu.
Z
Radioactive
przenosimy się w elektroniczny świat przyszłości. Użyta elektronika w piosence
idealnie wpasowuje się w dzisiejsze trendy które rządzą radiami; to właśnie
dlatego została ona wybrana jako singiel promujący płytę. Idealna piosenka do
klubu co potwierdza Rita śpiewając: This
club's radioactive, drop the bomb, lemme feel the beat, this club's radioactive,
drop the bomb, lemme feel the beat(Ten klub jest radioaktywny, upuść bombę, pozwól
mi poczuć bit, ten klub jest radioaktywny, upuść bombę, pozwól mi poczuć bit).
Ta piosenka to jeden z moich ulubionych utworów z tej płyty.
Shine
Ya Light ? Piosenka idealnie pasująca do How We Do (Party)- lekka, przyjemna dla ucha, z zapadającym w
pamięci refrenem. Co więcej, ociera się ona trochę o styl Reagge. Widać, że
Rita potrafi się odnaleźć w różnych gatunkach muzycznych, lubi eksperymentować,
a co najważniejsze – wychodzi jej to bardzo dobrze.
Miłość
i wojna – Love and War. Już kiedyś to słyszałem – śpiewała o tym Jordin
Sparks w swojej piosence Battlefield. Rita jest już zmęczona walką, chcę
przestać: I don’t wanna fight anymore
(Nie chcę nigdy więcej wlaczyć). Z jednej strony piosenka jest delikatna z bardziej
wyrazistym podkładem. Śpiew symbolizuje miłość, a muzyka wojnę – takie jest
moje odczucie po przesłuchaniu kilkunastu razy tej piosenki.
Cofamy
się w świat Rock ‘n Rolla dzięki piosence Uneasy, ale tylko na kilkanaście
sekund podczas zwrotek. Nastepnie wchodzimy w świat elektroniki. Muszę
stwierdzić, że jest to ciekawe połączenie. Piosenka należy do tych lekkich
piosenek z chwytliwym refrenem.
Nie
wiem jedynie co napisać na temat następnej piosenki z tracklisty napisanej
przez i nagranej z Will.I.Am. Fall in Love, bo tak ta piosenki się
nazywa, jest pomyłką jeśli chodzi o umieszczenie jej na tej płycie. Kompletnie
nie pasuje do albumu. Podkład jest irytujący, a głos Will.I.Am’a pozostawia jak
zwykle wiele do życzenia. Fa-lalalala –
naprawdę? Może miała to być piosenka świąteczna.
Been
Lying jest praktycznie jedyną piosenką napisaną prawie w całości przez
Ritę. A szkoda, bo Rita ma potencjał w pisaniu tekstów. Piosenka od
razu poprawia nastrój po irytującej poprzednicce. Piękna, delikatna,
miłosna i trochę elektroniczna ballada. Rita nie chce zatracić się w miłości
bardziej niż to potrzebne, bo mogłaby wtedy okłamać siebie i zapomnieć kim tak
naprawdę jest. Oby więcej taki piosenek na następnej płycie.
Hello,
Hi, Goodbye jest piosenką zamykającą album. Rita chce otrząsnąć się po
utraconej miłości, której ona już nie czuje. Delikatna ballada w którą został
bardzo umiejetnie wplątany przepiękny wokal Rity. Idealne zakończenie płyty.
Jako
dodatek znajdujemy na płycie pierwszy jej hit, który usłyszała w radiu – Hot Right
Now. Jak na DJ przystało, Fresh zrobił bardzo elektroniczny utwór,
który idealnie wpasowuje się w parkiety klubów na całym swiecie. Niestety jej
głos na nim w niektórych momentach jest komputerowo ulepszony i to słychać od
razu.
Podsumowując, debiutancka płyta Rity Ory jest udanym eksperymentem z jej strony. Szuka swojej ścieżki, którą chce podążać w muzyce - poniekąd już się określiła - chce rywalizować z gwiazdami pop'u. Płyta mi się bardzo spodobała. Elektroniczno-przyciągająca, a jej wokal pokazuje, ze potrafi poradzić sobie w różnych bitach - od tych lekkich po te dzikie, mocne czy agresywne.
Moja ocena: 8/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)






