Na okładce tej tajemniczo nazwanej książki możemy przeczytać, iż Laini Taylor wyczarowała świat, który zajmie miejsce Harry'ego Pottera w wyobraźni czytelników; i coś w tym jest. Autorka 'Córki Dymu i Kości' postawiła na innowacyjne stworzenie świata, który pochłonie całą naszą wyobraźnię. Przez ostatnie lata popkultura nasyciła się książkami o tematyce wampirycznej, które w większości opierały się na tym samym - na szaleńczej i odwzajemnionej miłości człowieka z wampirem. Nie ukrywam, tutaj mamy to samo. Mamy serafina, który zakochuję się w odrodzonej w ciele człowieka chimerze z wzajemnością. Ale nie jest to takie słodkie jak moglibyśmy się tego spodziewać. Ale wróćmy do początku.
Rok młodsza ode mnie, a już może pochwalić się tym, że jest rozpoznawalna na całym świecie. Mowa oczywiście o 21-letniej amerykańskiej wokalistce i producentce muzycznej Meghan Trainor, której debiutancki singiel All About That Bass zdobył szczyty list przebojów na całym świecie. Jednak zdobywanie tak wielkiego rozgłosu na samym początku kariery nie jest dobre dla artysty. Mianowicie dlatego, że tworzy się wysoka poprzeczka, którą Meghan musi teraz przeskoczyć. Wszyscy pokładają nadzieje w Trainor i w jej sukces. Inwestowane są potężne sumy pieniędzy na kampanie promocyjną i nagrywanie debiutanckiego longplaya. Co z tego wyniknie? Będziemy mogli ocenić po premierze krążka.
Cofnijmy się jeszcze o kilka lat wstecz w życiu Meghan do czasu kiedy zaczęła pisać swoje własne piosenki. Wszystko spowodowane było faktem, że wokalistka wychowywała się w rodzinie o muzycznych korzeniach. Gdy miała 11 lat zaczęła pisać swoje własne piosenki. Rodzice wychwycili potencjał jaki drzemie w córce, dlatego kupili jej komputer kiedy miała 13 lat. W ten sposób mogła zacząć produkować piosenki na komputerze. W wieku 18 lat podpisała kontrakt z Big Yellow Dog Music na pisanie tekstów dla Rascal Flatts oraz gwiazdy Disney Sabriny Caprenter. W międzyczasie samodzielnie wydała dwa albumy I'll Sing with You i Only 17. A jak doszło do podpisania kontraktu z wytwórnią Epic Records? Zaczęło się od napisania All About That Bass we współpracy z producentem Kevinem Kadishem, który na swoim koncie ma nominacje do Grammy. Gdy L.A. Reid usłyszał demo tej piosenki z wokalem Meghan postanowił, że podpisze z nią kontrakt. Utwór został wydany, zdobył szczyty list przebojów i we wrześniu tego roku została wydana epka Title. Czy jest na takim samym poziomie co debiutancki singiel?
Allen Zadoff był dotąd autorem mi nieznanym. Do czasu. Dzięki wydawnictwu Feeria Young miałem przyjemność przeczytać jego najnowszą książkę 'Chłopak Nikt'. Jest to pierwszy tom, który wprowadza człowieka w świat Zacha. Już teraz mogę Wam napisać, że nie mogę się doczekać następnego tomu. Dlaczego? Przeczytacie trochę niżej.
Intrygująca i przykuwająca okładka to pierwszy czynnik, który nakłania mnie, jako czytelnika, do przeczytania tej książki. Tajemnicze zdanie z okładki 'Ja jestem niczym. Misja jest wszystkim. / Ale jest też ONA.' jest następnym czynnikiem. To wszystko dzieje się na okładce, a to okładka odpowiada za pierwszy czynnik sprawiający, że potencjalny czytelnik zainteresuje się książką i zdecyduje się ją zakupić w księgarni.
Arianę poznałem przypadkowo dzięki występie w programie Ellen DeGeneres Show, który powalił mną na kolana. Zniewalający głos wokalistki momentami łudząco przypominający Mariah'ę Carey oraz utwór The Way (bo właśnie tę piosenkę śpiewała) sprawiły, że pokochałem tę małą istotkę i z niecierpliwością wyczekiwałem na jej debiutancki album. Yours Truly ukazał się 30 sierpnia 2013 roku i pokochałem go od pierwszego usłyszenia. Grande znakomicie odnalazła się w popowo-r&b-owskim stylu MC i pokazała klasę jeśli chodzi o możliwości jej wokalu. Nie minął jeszcze rok, a my już mamy możliwość wsłuchwania się w dźwięki drugiego albumu młodej wokalistki. Ariana postanowiła pobawić się z dźwiękiem i pójść trochę w bok - w pop. Zalążek tego mieliśmy przy pierwszym singlu Problem nagranym w duecie z Iggy Azalea. Z początku utwór ten nie miał nawet znaleźć się na płycie, ale po finalnym masteringu Ariana zmieniła zdanie i wraz z wytwórnią wypuściła go jako lead single albumu. To był strzał w dziesiątke, dzięki któremu więcej słuchaczy zainteresowało się tym co Ariana ma do zaoferowania światu. Nie powiem, bałem się co może wyniknąć ze współpracy z takimi producentami jak Max Martin, Benny Blanco czy David Guetta, jednakże niepotrzebnie.
Książkę, którą zamierzam w skrócie zrecenzować na pewno każdy z was kojarzy. Jak już zdążyliście się zorientować mowa będzie o powieści napisanej przez Paulo Coelho nazwanej Weronika postanawia umrzeć. Wybitnym recenzentem książek nie jestem, jednak chciałbym zacząć również w tej dziedzinie coś działać i zarazić was 'moim gustem książkowym'. Zapraszam do lektury.
'Dość, ja też chcę mieć SWOJE hity na listach przebojów' - takie hipotetyczne zdanie mogło zostać wypowiedziane przez Się, która postanowiła stworzyć dla siebie cudowne utwory na jej najnowszy album 1000 Forms of Fear. Jeszcze kilka lat temu była nieznana, znali ją tylko Ci, którzy jakimś cudem na nią trafili. Wszystko zmieniło się dzięki współpracy z Davidem Guettą, a później dzięki pisaniu piosenek dla innych światowych artystów (DiamondsRihanny, PerfumeBritney Spears czy Blank PageChristiny Aguilery). Pewnego razu pisząc piosenkę stwierdziła: 'O boże, stworzyłam piosenkę dla siebie'. Tak powstał Chandelier, który jak wiemy stał się hitem na całym świecie. Ale czy inne piosenki na najnowszej płycie Sia'i 1000 Forms of Fearsą godne uwagi?
Czas mija nieubłaganie, a moja ostatnia recenzja na blogu pojawiła się 15 marca. W międzyczasie zacząłem pisać kilka recenzji (Kylie Minogue, Mariah Carey), ale niestety ich jeszcze nie dokończyłem. Ale mam zamiar je na początku lipca napisać i opublikować na blogu! Stay tuned! Ostatnio mam mało czasu wolnego czasu. Najpierw musiałem dokończyć pisać pracę dyplomową, później nadeszła sesja (która nadal trwa), wczoraj (tj. 26.06) odbył się egzamin dyplomowy. Udało się, zostałem nauczycielem dyplomowanym. A teraz, za tydzień, czeka mnie ostatni egzamin - licencjacki. Ale mając chwilkę czasu w nauce postanowiłem napisać jedna krótką recenzję. Zapraszam do czytania!
Jennifer Lopez - A.K.A (2014)
Najnowsza płyta Jennifer LopezA.K.A ukazała się 3 lata po poprzedniczce zatytułowanej Love?. To właśnie ta płyta zapewniła Jenny powrót na piedestał. Znów każdy miał na ustach jej nazwisko i każdy chciał słuchać jej piosenki. Zwłaszcza tę jedną do której każdy tańczył, śpiewał i się niesamowicie bawił. Oczywiście mowa jest o On The Floor nagranym we współpracy z, sama J. Lo nazywa go 'brother', Pitbullem. To właśnie ta piosenka była natchnieniem do nagrania kolejnych utworów z Pitbullem. Już w zeszłym roku (tj. 2013) dostaliśmy od Lopez utwór Live It Up, który potencjał miał niesamowicie wielki, niestety ludziom przejadła się ta wersja i to połączenie J. Lo + Pitbull. Co za dużo, to niezdrowo - powiadają. Dlatego Jenny From The Block postanowiła zapomnieć o tej piosence i jej nie umieścić nawet na najnowszej płycie. Ale jaka tak na prawdę jest ta płyta?
Płyta, którą zamierzam dla was zrecenzować, przez wielu była wyczekiwana od pierwszego odcinka serialu Glee. Lea zyskała już wtedy wielu fanów na całym świecie, którzy zachwycali się jej bardzo mocnym i wyrazistym wokalem. Nic więc dziwnego, że w końcu debiutancka płyta Michele została nagrana by zaspokoić głodnych jej wokalu fanów. Louder, bo tak nazywa się ten krążek, nagrywany był już od 2012 roku a przy jego produkcji pracowali m.in. Stargate, Benny Blanco czy Kuk Harler. Natomiast za warstwę tekstową odpowiedzialna jest m.in. Sia, która napisała na ten album aż! 4 utwory (Cannonball, Battlefield, You're Mine oraz If You Say So). Christina Perri, Colin Munroe czy Bonnie McKee również pomagali w tworzeniu tekstów na album. Minusem jest fakt, iż Lea nie brała za bardzo udziału w procesie pisania tekstów.
Miley Cyrus kiedyś ‘ukrywała’
swoją tożsamość w serialu Hannah Montana. Była grzeczną dziewczynką, która śpiewała
piosenki o młodzieńczej miłości i rozstaniach z nią związanych. Ale ta
dziewczynka już zniknęła. Jej już nie ma. W zamian za nią dane jest nam
obserwować kobietę wchodzącą w życie dorosłej osoby. Szuka swojej drogi, po
której chce dążyć. Wzbudza kontrowersje, ale o to jej tak naprawdę chodzi.
Próbuje być taka jak jej koleżanki po fachu – Rihanna, Lady Gaga czy Katy
Perry. Na dobre chce się odciąć od wizerunku grzecznej dziewczynki Disneya.
Według mnie jest to bardzo dobre posunięcie. Jeśli czuje, że to jest to, co ją
uszczęśliwia – niech robi to dalej. Do odważnych świat należy. Już na jej
poprzedniej płycie słychać było próbę odcięcia się od tego. Ale nie było
jeszcze tego widać. Teraz mamy cały pakiet. Od kontrowersyjnego teledysku We
Can’t Stop, po występ wraz z Robinem Thickiem na VMA. Do tego wszystkiego
następny singiel Wrecking Ball, który również ma bardzo kontrowersyjny
teledysk. Dąży tą drogą cały czas. Przy produkcji jej najnowszego albumu brało
udział wielu dobrze nam znanych producentów m.in. Mike WiLL Made It (wyprodukował
m.in. Pour It Up dla Rihanny), Cirkut (pracował wraz z Ke$ha nad płytą Warrior)
czy Will.I.Am, który aktualnie pracuje ze wszystkim. Eh.
Miley nie zabiegała o to by być
głównym twórcą tekstów znajdujących się na płycie. Pomagała, ale nie grała ‘pierwszych
skrzypiec’ w procesie ich tworzenia. Większość tekstów napisał Mike WiLL Made
It, czyli jeden z głównych producentów na płycie. Możemy znaleźć tutaj jeszcze
teksty samego Pharella Williams’a oraz Lukasza Gottwalda, który odpowiedzialny
jest za stworzenie Wrecking Ball. Ostatnimi czasy mówi się wiele o tym, że dwa
pierwsze single, które stały się hitami zostały napisane dla innych gwiazd.
Mianowicie Wrecking Ball dla Beyonce, a We Can’t Stop dla Rihanny. Ile w tym
prawdy? Nie wiadomo. Ale, nawet, jeśli taka jest prawda, to co z tego. Dobrze,
że te utwory ktoś zechciał jednak wypuścić, bo jak widać – potencjał miały, i
ten potencjał został wykorzystany w 100%.
Nie spodziewałem się, że piosenki
na tej płycie będą na aż tak wysokim poziomie. Po pierwszym singlu spodziewałem
się piosenek typowo nastawionych do radia – takich typowych bangerzów
muzycznych. Myślałem, że piosenki będą miałkim popem, którego wszędzie pełno.
Jakie było moje zaskoczenie, że płyta jest bardzo dobra. Zacznę od utworu, który
podoba mi się najmniej. My Darlin’ jest utworem wolnym, połączonym z starym
hitem Stand By Me. Pomysł ciekawy, ale Future niszczy tę piosenkę. Jego głos
jest irytujący i nużący. Największym zaskoczeniem na płycie była piosenka 4x4 w
duecie z Nellym. Nawiązanie do jej korzeni, – czyli muzyki country – było strzałem
w dziesiątkę! Utwór jest bardzo chwytliwy, skoczny i ciekawy. Nie spodziewałem
się tego po Miley. Adore You jest typową balladą, która po pierwszym
przesłuchaniu nie miała u mnie ani żadnych plusów, ani tym bardziej minusów.
Utwór jest i pozostaje jak na razie na poziomie neutralnym dla mnie. Lubię, ale
nie uwielbiam. Wszyscy (w tym ja) czekali na efekt współpracy Cyrus z Britney
Spears w piosence SMS. Efekt jest taki, jaki się spodziewałem. Bangerz pełną mocą! Typowy
utwór radiowy, w którym śpiew jest na pograniczu rapu. Podoba mi się to
połączenie. Zbliża się Halloween i Love Money Party z Big Sean’em idealnie
wpasuje się w każdą imprezę z tej okazji. Przynajmniej ja czuję w tej muzyce
Halloween i horrory. Może nie widać tego w tekście, ale ta muzyka tak jakoś
działa. #GETITRIGHT jest utworem typowo w stylu Pharella Williamsa. Lekka,
delikatna, łagodna i przyjemna. FU z French Montaną (przypomina wam to nazwisko
przeszłość Miley?). Ciężki dubstep ze szczerym tekstem – trochę wrednym. Jest
to zdecydowanie najlepszy utwór na płycie. Ambitny. Drive jest idealnym 'wstępem' do tej piosenki. Również piosenka elektroniczna, ale bardziej przyjemna dla
przeciętnego słuchacza. Do My Thang jest piosenką w stylu podobną do We Can't Stop. Miley stawia na swoim. Ona chce i będzie robić to, co teraz robi. Na
początku słyszę tak jakby słowo TWERK, czyli słowo, które jest aktualnie
popularne dzięki niej. Miley chce postawić na swoje. Piosenka jest w połowie
mówiona, w połowie śpiewana. Ciekawe połączenie, rzadko spotykane. Maybe You’re
Right jest jedną z tych niezapadających w głowie piosenek. Zwykła, ale nie
nijaka. Niby ballada, ale jednak nie do końca. Trochę przekrzyczana. Someone
Else jest idealnym podsumowaniem płyty. Jest bardzo chwytliwa, ciekawa i
przypomina mi trochę jej poprzednią płytę. Podsumowuje również jej życie
prywatne.
We Can’t Stop spodobało mi się od
pierwszego usłyszenia. Lekka imprezowa piosenka stworzona idealnie dla
dziewczyny, która szuka swojej własnej drogi. Została idealnie wydana. Teledysk
jest kontrowersyjny, ale taki był jego zamiar. Miley chciała na dobre odciąć
się od wizerunku dziewczynki Disney’a. Teledysk do następnego singla Wrecking
Ball miał to potwierdzić. I tak się stało. Piosenka jest niesamowita. Słychać w
jej głosie niesamowite emocje. A co najważniejsze, wszyscy o niej mówią dzięki
tej piosence.
Podsumowując, jestem bardzo
zaskoczony całością płyty. Jest na naprawdę wysokim poziomie i nie spodziewałem
się czegoś tak dobrego. Niesamowity wokal Miley idealnie wpasowuje się w różne
nurty muzyczne, które możemy znaleźć na Bangerz. Teksty są bardzo dosadnie
przekazane, są szczere, dzięki czemu zyskują na autentyczności. Idealnie
wpasowują się w historię Miley w jej życiu prywatnym, dzięki temu Miley czuję
te piosenki, – co najbardziej widać, kiedy wczuwa się podczas śpiewania
Wrecking Ball na żywo. Długo zastanawiałem się, jaką ocenę dać tej płycie. Oto
ona:
Tematem
dzisiejszej recenzji jest płyta zespołu, którego przez długi okres czasu
omijałem szerokim łukiem. Popularność ich najbardziej znanego przeboju
odrzucała mnie i drażniła. Wszyscy słuchali We Are Young, wszystkim się to podobało – tylko ja, jako jeden z nielicznych, twierdziłem, że ta piosenka nie
jest idealna, nie jest przebojowa i nie nadaje się do słuchania na dłuższy
okres czasu. Zakupiłem tę płytę w formie digital na początku tego roku, lecz
nie miałem czasu jej przesłuchać. Byłem ciekawy, ale nie mogłem przezwyciężyć
swojej niechęci - do czasu, aż dorwałem tę płytę w promocji za 19.99 i do tego
były dorzucone dwie inne płyty jako gratisy. Zdecydowałem się na zakup i
wiedziałem, że zrecenzuje tę płytę dla was.
Płyta zaczyna się od wstępu, który
od razu przypomina legendarny zespół Queen. Dzięki chórkom, które zostały dodane
by uzupełnić wokal Nate'aRuessa, przenosimy się w świat opery. Czerwone kurtyny,
duża, drewniana scena, a na niej Nate, który wprowadza nas w ich świat muzyki.
Tak czuję się podczas słuchania tego wprowadzenia. Idealnie wpasowane oklaski
pod koniec utworu są wspaniałym dopełnieniem, ale zarazem rozpoczęciem podróży,
która będzie dane nam doświadczyć słuchając tej płyty.
Przechodzimy
teraz do piosenki tytułowej, czyli Some Nights. What do I stand for? Takie
pytanie zadaje wokalista. Idealna piosenka radiowa, która została wydana jako
drugi singiel i poradziła sobie w radiach na całym świecie znakomicie, choć nie
przebiła sukcesu poprzedniego singla. Piosenka jest muzycznym eksperymentem.
Słyszymy żywe instrumenty połączone z Vocoderem, który został rozsławiony przez
Will.I.Am’a. Jednak to nie jest aż taki zły zabieg w użyciu tego instrumentu –
dzięki niemu utwór stał się bardziej różnorodny, elektroniczny i przyjemny do
ucha, ponieważ został on tylko użyty w kilku momentach, a prawdziwy głos Nate’a
jest praktycznie w całości zachowany.
Kto by nie znał kolejnej piosenki z repertuaru fun.? To dzięki tej piosence stali się
sławni na całym świecie. Nagrana w duecie z Janelle Monae piosenka We Are Young
królowała w każdej stacji muzycznej na całym świecie. Jednak ja na początku
byłem bardzo negatywnie nastawiony do tej piosenki. Byłem jednym z nielicznych,
którzy tej piosenki nie pokochali, wręcz nienawidzili. Jednak teraz, gdy
słucham jej po raz enty, stwierdzam, że jest to bardzo fajna piosenka – inna niż
to co jest puszczane w radiach, ale dzięki temu jest intrygująca. Zaskakuje –
na początku zaczyna się w szybszym tempie, by podczas refrenu zwolnić. TONIIIIIIIIGHT
– WEEEEE ARE YOUUUUUNG! To właśnie ten moment jest bardzo chwytliwy, idealny do
radia. Śpiew Janelle dodatkowo umila czas spędzony z tą piosenką.
Pozostajemy
dalej w zwolnionym tempie – ballada Carry On wita nas samym pianinem, gitarą i
głosem Nate’a, by później stać się szybszą, bardziej zwariowaną i pełną
energii. Gitara elektroniczna użyta w bridge’u idealnie dopełnia całość.
Piosenka idealna do radia, z chwytliwym refrenem, była 3 singlem z płyty.
W
następnej piosence zespół twierdzi, że It Gets Better. Piosenka
elektroniczno-żywa. Słyszymy żywe instrumenty, ale też elektronikę. Pogłos
wokalu Nate’a znów przypomina Queen’ów. Być może piosenka była inspirowana ich
twórczością. Słyszę również podobieństwo do Paramore z czasów Brand New Eyes,
ale tylko w kilku momentach. Piosenka bardzo energiczna i pozytywna. Aż wierzę
im, że It Gets Better!
Ostatni
singiel z płyty, Why Am I the One? to znów wolniejsza ballada pokazująca różne
oblicza głosu głównego wokalisty, niczym Jessie J ze swoim charakterystycznym
głosem. Jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych piosenek z tej płyty.
Wolna, ale subtelna, dziwna, ale ciekawa, a co najważniejsze porywająca do
śpiewania z nim. I jesteśmy w połowie naszej podróży – zakończenie piosenki nam
to pokazuje.
Jesteśmy
teraz All Alone, wchodzimy w trochę inny świat, ale dalej popowo-rockowy.
Piosenka idealna do pobujania się na ich koncercie, muzyka wprawia człowieka w
pozytywny nastrój. Wstęp i zakończenie piosenki znów wskazuje na inspirację
twórczością zespołu Queen.
All Alright, następna ballada na płycie. Przez całą piosenkę słyszymy ludzi, którzy
zostali dodani specjalnie, by dodać uroku tej piosence. Jest to ukłon zespołu w
stronę fanów, bo na scenie czują się znakomicie i uwielbiają ich słyszeć
podczas koncertów. Piosenka utrzymana jest w smutnym tonie, po utracie przyjaciół.
Główny bohater traci wiarę w to, że znajdzie kogoś kto zostanie w jego zyciu na
zawsze: But I came back with the belief that
everyone I love is gonna leave me.
Jesteśmy
już jedną nogą na końcu albumu. One Foot, bo tak nazywa się dziewiąta piosenka
na trackliście Some Nights, zaskakuje nas powtarzającą się melodią, która albo
się od razu kocha, albo nienawidzi. Na dłuższą metę może stać się irytująca. Ja
jednakże cenię ten utwór – jest inny od tego co możemy usłyszeć w stacjach
muzycznych. Co prawda, jest dziwny – powtarzający się, ale przerywnik jakby
wyrwany z piosenki We Are Young jeszcze bardziej łączy całą płytę w jedność.
Przechodzimy
do następnej i zarazem najdłuższej piosenki Stars. Znów możemy usłyszeć ludzi,
oklaski – tak samo jak na All Right, lecz tym razem piosenka jest bardziej
pozytywna, taneczna – w stylu Beatlesów przez chwilę, by znów przypominać
Queenów. Tym razem został użyty w bardzo dużej ilości Autotune, który niestety
niszczy trochę tę kompozycję. Jest to najmniej lubiana piosenka przeze mnie na
tej płycie.
fun.
nie chce się z nami jeszcze żegnać, dali bonus w postaci piosenki Out On the Town,
która jest jak wisienka na torcie. Idealna piosenka na zakończenie płyty – żywe
instrumenty, czysty wokal Nate’a. Piosenka w stylu nowego wizerunku Bruno
Marsa, lecz to zupełnie inna osoba. Perkusja i gitary dają temu utworowi bardzo
pozytywnej energii – aż chce się tę piosenkę włączyć ponownie, i znów, i znów i
znów.
Podsumowując,
nie sposób nie wspomnieć, że na początku byłem bardzo negatywnie nastawiony do
tego zespołu. Już od dawna miałem tę płytę zakupioną w formie digital, by się z
nią zapoznać. Ostatnio udało mi się ją dorwać w bardzo niskiej cenie, więc
dzień później wraz z przyjacielem zabraliśmy się do przesłuchania tej płyty. Na
plus tej płyty przemawia oryginalność, ale zarazem i inspiracja zespołem Queen.
Podziwiam również głos głównego wokalisty, Nate’a, który w wielu momentach
zaskoczył mnie pozytywnie. Minusem tej płyty jest jedna piosenka która
niespecjalnie przypadła mi do gustu – All Right. Minusem mógłbym też nazwać
użycie Vocodera oraz Autotune’a, ale rozumiem, że był to zabieg niezbędny. Na
szczęście, nie został on użyty za często i nie przeszkadza to w słuchaniu tej
płyty. Moja opinia na temat tej płyty mnie zaskoczyła – myślałem, że będzie
kiepska, a okazuje się, że jest bardzo dobra.